Jehudi Menuhin: Praktykując jogę przekonałem się, że większość naszych zasadniczych postaw życiowych ma swoje fizyczne odpowiedniki w ciele.
Przeciętny człowiek wie o jodze co najmniej tyle, że ma ona swoje korzenie w Indiach, że jogini (nauczyciele jogi) praktykują trochę tajemnicze ćwiczenia ("kwiat lotosu", stanie na głowie) od tysięcy lat (pierwszy traktat "Aforyzmy o jodze"pochodzi z 200 r. przed Chrystusem!), zajmując się fizycznym, psychicznym i duchowym zdrowiem człowieka. Właśnie lecznicze wartości jogi spowodowały współcześnie taki renesans fascynacji jej możliwościami. Dobrych nauczycieli jogi porównuje się do genialnych stroicieli skomplikowanych instrumentów, jakimi są nasze organizmy bombardowane stresami, narażone na złe warunki ekologiczne, ciągłe napięcia.
W długiej historii jogi, o której sławny skrzypek Jehudi Menuhin powie, że jest idealną techniką zapobiegającą chorobą ciała i psychiki, rozwijającą poczucie niezależności i pewności siebie, pojawiło się tyle jej odmian, ilu wielkich Mistrzów, ile szkół jej praktykowania.
Moda na Indie trwa. Wypływa z ugruntowanego przeświadczenia, że Zachód ma technologię, a Indie duszę. W kamiennych klasztorach, wśród mnichów, w miasteczkach joginów izolacji osoby wyczerpane pogonią za sukcesem, dobrami materialnymi. W ciszy medytacji pytają o sens życia.Największą popularność zdobyła metoda Sivanandy. Na Zachód dotarła hatha-joga, która jest jakby wersją dla mniej zaawansowanych, wyborem łatwiejszych asan (w jodze ćwiczenia nazywa się pozycjami).
W Warszawie, Łodzi, Gdańsku znajdują się ośrodki Światowego Uniwersytetu Duchowego Brahma Kumaris Radża Yoga. Założył go sześćdziesiąt lat temu Brahma Baba. Ten hinduski jubiler rozdał cały majątek biednym, a swą naukę przekazał tym wszystkim, którzy zechcieli ją ponieść w świat. Hinduizm zachwyca czystymi zasadami etycznymi. Afirmuje życie podporządkowane powszechnej życzliwości, czyli niewyrządzaniu zła. Nawet prawda zajmuje dopiero drugie miejsce w tej hierarchii wartości. Altruizm jest ważny dla wszystkich filozofii i religii ( w hinduizmie jest 330 milionów bóstw i nie ma pojęcia herezji; można wybrać swoją drogę do zbawienia) tego kraju. Jeżeli masz dwie koszule, jebną oddaj bliźniemu - mawiał Gandhi. Zmarła 5 września 1997 roku matka Teresa z Kalkuty ( urodzona w albańskiej rodzinie w Skopje, od 1928 roku w misji w tym mieście, za zgodą papieża przyjęła w 1948 roku obywatelstwo indyjskie), założycielka Zakonu Misjonarek Miłości ( w Warszawie powstał dom jej zgromadzenia), laureatka Pokojowej Nagrody Nobla, zadowalała się posiadaniem dwóch sari na zmianę, gdy jedno należało uprać. Często widywano ją boso ( Jak mogę chodzić w klapkach, skoro ludzie ubodzy chodzą boso...).
Podobny "minimalizm" cechuje wszystkich nauczycieli jogi. Wyrazistą postacią wśród nich jest B.K.S. Iyengar ( dobiega osiemdziesiątki, cieszy się doskonałą kondycją, imponuje intelektualną sprawnością). Mieszka w Punie w środkowo-zachodnich Indiach i tam prowadzi swoją szkołę( do roku 2000 brak już miejsc dla uczestników nawet dwa miesiące trwających kursów). W latach pięćdziesiątych sławny skrzypek Jehudi Menuhin szukał u Iyengara pomocy. Miał problemy z przeciążonym podczas licznych koncertów barkiem oraz układaniem dłoni do gry na instrumencie. Tak był zafascynowany doświadczeniem dobrodziejstw jogi na sobie, że odkrył Iyengara dla świata zachodniego. Umożliwił mu podróże do Europy i Ameryki. Pod urokiem Iyengara była też belgijska królowa. Leciwa już dama zażądała, by nauczył ją... stać na głowie.
Kultura zachodnia zaadoptowała, przeniosła na swój grunt głównie łatwiejszą część jogi (rozciąganie relaksy), to co jest przyjemne", rezygnując z tego, co trudne, wymagające wielkiej wytrwałości. Iyengar stara się być blisko korzeni jogi, wymaga od swych uczniów matematycznej wręcz precyzji w wykonywaniu asan. Wprowadzają one harmonię pomiędzy fizycznymi i fizjologicznymi funkcjami ciała, a naszą psychiką. Mogą, poważnie praktykowane, podnosić poziom naszego dobrostanu.
Posłuchajmy samego Iyengara: "Twoje ciało jest obrazem otaczającego cię świata i przypomina wielki, międzynarodowy klub. Masz trzysta stawów - oznacza to, że w twoim ciele przebywa trzystu członków klubu. Układ krwionośny ma dziewięćdziesiąt sześć tysięcy kilometrów długości, jeśli policzyć wszystkie tętnice, żyły i mniejsze naczynia krwionośne. Energia biologiczna, płynąca w układzie nerwowym, rozłożona jest na przestrzeni szesnastu tysięcy kilometrów. Płuca mają powierzchnię kortu tenisowego. Mózg składa się z czterech płatów Czy to wszystko nie wygląda, jak wielki, międzynarodowy klub, mieszczący się w jednym człowieku? Joga pomaga koordynować wszystkie części ciała, tak aby harmonijnie i zgodnie ze sobą współdziałały. Joga zajmuje się waszymi zmysłami. Joga Zajmuje się waszym ciałem. Joga zajmuje się waszymi organami postrzegania. Jest więc sztuką obejmującą wszystko..."
- Organizm człowieka można porównać do doskonałego instrumentu muzycznego, który nieprawidłowo używany trwale się rozstraja - zauważa znany psychoterapeuta Jacek Santorski we wstępie do pomnikowego dzieła pióra Iyengara, przetłumaczonego na język polski "Światło jogi" - jedne grupy mięśni są zbyt napięte i potrzebują rozluźnienia, rozciągnięcia, "rozmrożenia". Inne, zbyt wiotkie, trzeba wzmocnić... Niektóre osoby są wyraźnie "spięte" lub "spęczniałe" (przewaga mięśni nadmiernie napiętych), inne "niezwarte"( zbyt wiele mięśni wiotkich). Nawet ci z nas, którzy dbają o swoje ciało i podejmują różne ćwiczenia, mogą zbyt jednostronnie je wykonywać ( kulturystyka, siłownia) lub zajmować się wyłącznie rozluźnianiem i rozciąganiem...
- Każda nie spełniająca swego zadania część tkanki i nerwu, mózgu lub płuc jest wyzwaniem dla naszej woli i integralności albo źródłem frustracji i śmierci - zauważa Yehudi Mennuhin po 15-letnim okresie praktykowania jogi - Siła woli sprawia, że wyciągamy całe ciało od palców nóg po czubek głowy wbrew sile grawitacji. Napęd do życia i ambicja pojawiają się przy doznaniu ciężaru i ruchu takiego ciała, które jest rozluźnione i swobodne. Psychiczna równowaga jest natomiast rezultatem kontrolowanego, długotrwałego stania na jednej lub obu stopach albo na rękach. Wytrwałość można osiągnąć rozciągając się w różnych pozycjach jogi przez wiele minut, podczas gdy spokój psychiczny jest następstwem cichego, jednostajnego oddychania i rozszerzania płuc.
Do stołecznej Akademii Hatha-Jogi, praktykowanej metodą Iyengara, systematycznie uczęszcza 300 - 400 osób. Prowadzi ją Sławomir Bubicz inicjator wydania w Polsce dzieł Iyengara ( "Drzewa jogi" i innych). Iyengar przedstawia w nich sposoby leczenia( czego oprócz niego podejmuje się niewielu jego uczniów) różnych chorób, głównie narządu ruchu za pomocą praktyki jogi, ćwiczeń oddechowych i relaksu. Książka może wprowadzić czytelnika w filozofię jogi, może pomagać w jej poznaniu. Praktykowanie wymaga obecności nauczyciela, mistrza. Jest to mozolna praca z ciałem, emocjami i wolą.
Beata Jamińska, absolwentka filologii indyjskiej UJ na własnej skórze doświadczyła wielkich wymagań, stawianych przez Iyengara, Kilkakrotnie biorąc udział w kursach, organizowanych przez jego Instytut Jogi w Punie ( po każdych zajęciach wychodziłam w poczuciu, że coś się we mnie zmieniło, że jestem człowiekiem zaczynającym żyć w harmonii z sobą). Poszła ścieżką wskazaną przez Iyengara ( jej rówieśnicy ze studiów na orientalistyce realizują się w mediach, jako tłumacze, wreszcie zabierają się za handel z Indiami, wciąż stanowiącymi Eldorado z powodu relacji cen na towary), od trzech lat rozwija w Krakowie Szkołę Jogi, do której w miarę systematycznie uczęszcza 50 - 100 osób w różnym wieku. Jeśli starcza im wytrwałości, mogą o minionym okresie życia mówić z uśmiechem: Kilka lat temu, gdy byłem... stary, nie potrafiłem tego to a tego. Zaczynają dostrzegać sprzężenie zwrotne między praktyką jogi, a stanami emocjonalnymi, systemem nerwowym. Odkrywają, że pewne pozycje wykonywane na poziomie rzeczywiście zaawansowanym szybko i skutecznie ich uspakajają. Ale zdarza się, że osoby mniej cierpliwe, rezygnują, bo to jest dla nich za trudne.
Wielu uczestników zajęć w Szkole Jogi oczekuje rozwiązania swoich problemów zdrowotnych, sądzi, że w ten sposób uwolni się od bólów kręgosłupa, nauczy walczyć ze stresem, napięciami dnia codziennego. Te nadzieje joga może spełnić. Iyengar ciągle poszerza swoją ofertę w tej dziedzinie. Ostatnio włączył do systemu zestaw asan dla kobiet w okresie menopauzy, będących e grupie ryzyka osteoporozy, a przy tym tak narażonych w tym okresie życia na dyskomfort psychiczny.
- W Punie uczono nas, których pozycji w jakich okolicznościach nie można wykonywać - twierdzi Beata Jamińska - niebezpieczeństwo, że praktyka jogi komuś zaszkodzi jest minimalne. Poszczególne asany są bardzo dopracowane, a wykonuje się je z dużą uważnością.
Z obserwacji pani Jamińskiej wynika, że skłony do przodu, dające uczucie uspokojenia, najtrudniej wykonać osobom nazbyt pewnym siebie. Natomiast wygięcia do tyłu, tzw. Mostki bywają nie do wykonania dla osób nieśmiałych, zablokowanych. Niektórzy lubią ćwiczyć delikatnie i wolno. Nie chcą szybkich ruchów, energicznych skoków. Z trudem pokonują w sobie spowolnienie, jakiemu na co dzień się poddali. Gdy to w końcu przełamią, pojawia się w ich oczach błysk, życie... Dla innych uczestników zajęć najtrudniejsze jest dłuższe trwanie w pewnych pozycjach. Wiele osób na początku reaguję lękiem na "świecę", czy stanie na rękach. Ale oczywiście, w programie początkowych zajęć nie ma stania na głowie. Do tego wyzwania przygotowuje się uczniów jogi wzmocnieniem ramion, barków. Stopniowe pokonywanie oporów dostarczyć może niebywale dużo satysfakcji. Pięćdziesięciolatkowie cieszą się, jak dzieci, gdy uda im się w końcu stanąć na rękach czy głowie. Radość bywa tym większa, jeżeli nawet w latach szkolnych tego nie potrafili.
- Byłem świadkiem cudów fizycznych i emocjonalnych uleczeń ludzi praktykujących jogę według Iyengara - stwierdza Jacek Santorski - Każdorazowo był to cud ciężkiej pracy ucznia i nauczyciela. Dzieje się to bez mistyfikacji, zadżumienia magicznymi formułkami lub oderwanymi od życia rytuałami.
Podczas zajęć nie używa się muzyki działającej na podświadomość (powoduje to takie same uzależnienia jak narkotyk!). I nie medytuje się. Zdaniem Iyengara nie można nauczyć się medytacji. Medytacja jest stanem umysłu, do którego się dochodzi. Etapem doń wiodącym jest koncentracja. A ta pojawia się podczas precyzyjnego wykonywania asan. By nasz organizm mógł się zrelaksować, uspokoić musi się umysł, nerwy na poziomie... komórkowym. Jeśli jest to poprzedzone pracą z każdym fragmentem ciała, z każdym mięśniem, tkanką, wtedy odzyskujemy świadomość ciała i jesteśmy je w stanie zregenerować i rozluźnić (po miesiącu uprawiania jogi wydawało mi się, że jestem sprawna, a po trzech latach dopiero odkryłam, że ja mam całą prawą stronę ciała bardzo napiętą).
Ogłoszenia w prasie, obiecujące, że po dwutygodniowym kursie jogi można całkowicie odmienić swoje życie ("Czakry się otworzą, energia się "uruchomi", staniecie się ludźmi sukcesu!) są bezczelnym nadużyciem dobrej wiary. Strzeżmy się takich fałszywych proroków...
Do miasteczek joginów w Indiach ciągną pielgrzymki sfrustrowanych, zmęczonych pośpiechem oraz wyścigiem do kariery i sukcesu ludzi zachodniej cywilizacji. Aby w ciszy tybetańskich klasztorów pytać o sens życia. Paradoks polega na tym, że joga jest bardziej popularna na Zachodzie, niż w swojej ojczyźnie. Córka Iyengara twierdzi, że Hindusi odkrywają ją na nowo dzięki Europejczykom i przybyszom z Ameryki Północnej. O ile ci ostatni odkrywają w jodze niezawodny choć wcale nie łatwy - sposób na odzyskanie równowagi, o tyle Hindusi mogą dzięki niej pokonać typową dla nich bierność, pasywność życiową.
- Z samej swej natury joga jest nierozerwalnie związana z uniwersalnymi prawami szacunku dla życia, prawdy i cierpliwości - napisał Jehudi Menuhin - które są niezbędnymi czynnikami w wypracowaniu spokojnego oddechu, zrównoważonego umysłu i nieugiętej woli.
- Nieszczęśliwie się stało, że wielu ludzi, Którzy naprawdę nigdy nie wniknęli w istotę jogi, uważa tę duchową ścieżkę odkrywania najgłębszej tożsamości za dyscyplinę czysto fizyczną, a praktykę hatha-jogi za rodzaj gimnastyki - ubolewa Iyengar w przedmowie do swej książki "Drzewo jogi", ulubionej lektury jego admiratorów - Joga wybiega poza fizyczność i angażuje całego człowieka - komórki ciała, umysł intelekt i duszę.
autor : Halina Kleszcz